Wissigstock & Engelberger Rotstock

 

Aby zaoszczędzić czasu i dystansu postanowiliśmy na trening podjechać kolejką linową. Z Engelbergu, leżącego na wysokości 1000 m n.p.m. podjechaliśmy sobie na Ristis, na wysokość 1599 m n.p.m. i tutaj rozpoczęliśmy podbieganie w kierunku Rughubelhutte.

Od stacji kolejki w kierunku schroniska prowadzi asfaltowa droga, która po jakimś czasie przekształca się w wygodną szutrową ścieżkę. Po jej obu stronach rozciągają się pastwiska pełne alpejskich krów. W Szwajcarii krowy są praktycznie wszędzie, a ścieżki często przebiegają wprost przez pastwiska, na których trzeba się czasem sporo nagimnastykować aby szanowne krówska ominąć. Zbyszek zaprzyjaźnił się z kilkoma okazami, ja natomiast panicznie się ich boję.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale wracając do treningu: trasa do Rughubellhutte prowadzi oznakowanym szlakiem i nie ma żadnych technicznych trudności, poza tym, że pnie się ciągle w górę. Ze względu na brak trudności poradzi sobie na niej nawet początkujący biegacz górski. Czas przejścia z Ristis do Rughubelhutte podawany jest na około 2 godziny, jednak biegnąc schronisko położone na wysokości 2296 m n.p.m osiągnęliśmy znacznie szybciej i nawet się przy nim nie zatrzymywaliśmy. Od schroniska nadal prowadzi znakowany szlak, jednak krajobraz stopniowo się zmienia, na bardziej dziki, momentami wręcz księżycowy. Zza zakrętów wyłaniają się coraz wyższe szczyty, lodowce straszą szczelinami. Po około 15 minutach biegu powyżej schroniska kończy się znakowany szlak. Ścieżka jest teraz oznaczona na biało-niebiesko, co oznacza, że mamy już do czynienia z trasą alpejską i w zależności od panujących warunków może być potrzebny sprzęt.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po dwóch godzinach biegu docieramy na przełęcz Engelberger Lucke, na wysokości 2684 m n.p.m. Robi się bardzo zimno, więc ubieramy na siebie długie spodnie, kurtki, rękawiczki i kontynuujemy wbieganie. Po kilku minutach pod nogami pojawia się pierwszy śnieg, a wiatr przybiera na sile. Nie zniechęca nas to i po chwili meldujemy się na szczycie Wissigstock 2887 m n.p.m. Widok zapiera dech w piersiach, jednak nie zabawiamy tam specjalnie długo, gdyż do przebiegnięcia jeszcze sporo kilometrów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po obowiązkowym wpisaniu się do książki tą samą drogą zbiegamy w dół, na przełęcz Engelberger Lucke i zaczynamy podbieg na szczyt o przepięknym kształcie piramidy. To Engelberger Rotstock – górka o wysokości 2818 m n.p.m. Mieliśmy niesamowite szczęście, że po tej stronie przełęczy było sucho i bez śniegu, gdyż góra jest strasznie krucha, stroma dokładnie tak jak piramida, a problemy orientacyjne też nie ułatwiają zadania. Podołaliśmy jednak, a widok ze szczytu wart był odrobiny ryzyka i wysiłku. Oczywiście znowu wpisujemy się do książki szczytowej i w dół.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zbiegliśmy tą samą drogą i kolejny raz znaleźliśmy się na przełęczy Engelberger Lucke. Tamtejsza okolica jest przepiękna i trudno się z niej tak po prostu wyrwać. Mieliśmy już w nogach trochę kilometrów, ale korzystając z faktu, że była jeszcze dość wczesna godzina postanowiliśmy co nieco dobiegać. Biegowe kroki skierowaliśmy w stronę Rot Gratli 2559 m n.p.m. To z kolei jest miejsce, które z czystym sumieniem mogę polecić początkującym biegaczom górskim, nie wymagające żadnego dodatkowego sprzętu. Wystarczą tylko dobre chęci!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z Rot Gratli zbiegamy, mijając po drodze ponownie schronisko Rughubelhutte, podążając w kierunku Ristis, a więc miejsca w którym zaczynaliśmy. Tym razem nie korzystamy z kolejki, tylko zbiegamy asfaltową drogą aż do Engelbergu. Tym sposobem mamy w nogach ponad 30 km. Warto było!!!

 

 

 

 

 

Lokalizacja: Engelberg, kanton Obwalden, Szwajcaria

Dystans: 30,5 km

Suma podbiegów: 1608

Suma zbiegów: 2151

Termin: 27.08.2018

 

Zrobione w WebWave CMS