12 lutego 2019

Większość naszych znajomych wie, że mam słabość do butów biegowych. Moja stajnia wciąż się powiększa i czekam tylko na moment, kiedy najzwyczajniej na świecie nie będę miała gdzie tych wszystkich butów pomieścić. Bo to już nie jest kwestia przechowywania 5 czy 10 par butów. Ani też 15 czy 20. Jakoś tak się złożyło że jest ich więcej, ale wszystkie są mi potrzebne do treningu, a wręcz niezbędne. 

Chwila, przecież nie miałam pisać o butach!!!

Mam też inną słabość. Są to skarpetki biegowe.

Z mojego punktu widzenia skarpetki są jeszcze ważniejsze niż buty. Bo co mi po najlepszych butach, kiedy stopy będą narażone na otarcia, pęcherze czy inne uszkodzenia z powodu złych skarpet. I tutaj - podobnie jak w przypadku biegowych butów -  uwielbiam eksperymentować. Wciąż wynajduję nowe marki specjalizujące się tylko w skarpetach. Zazwyczaj są one niedostępne na naszym rynku, ale przecież mogę poczekać na wysyłkę z "końca świata". Zrobię wszystko, żeby moje stopy nawet po 100 km zawodach w Alpach były w idealnym stanie. A na zdjęciu moje najnowsze nabytki. Rewelacja!!!

 

 

Uzależnienie :)

Zrobione w WebWave CMS