31 grudnia 2018

Nie ma dwóch takich samych osób. My ze Zbyszkiem też się mocno od siebie różnimy: w sprawach codziennych, w kwestii treningu biegowego, w wyborze celów. Ale jest jedna rzecz, w której jesteśmy zgodni. Są to góry oczywiście. Żadne z nas nie przegapi okazji do wbiegnięcia na kolejny szczyt. Taka okazja nadarzyła nam się kilka tygodni temu i oczywiście postanowiliśmy ją wykorzystać. Zapragnęliśmy zdobyć najwyższy szczyt Malty.

Ta’ Dmejrek, bo o nim mowa, to wzniesienie o wysokości 253 m n.p.m. Jedyna trudność polega na tym, aby ten szczyt odnaleźć. Internet jest można powiedzieć zalany zdjęciami różnych miejsc w okolicy, podpisanych jako ten właśnie szczyt. Mnóstwo osób robi zdjęcia gdzieś... ale nie na szczycie. Współrzędne geograficzne góry również są różne. Sami maltańczycy natomiast, są jakby nieświadomi, że taka góra istnieje. Podjęłam się więc ciężkiej roboty, a mianowicie ustalenia gdzie ten szczyt tak naprawdę jest.

Bazowałam na zdjęciach, współrzędnych, opisach i za każdym razem wychodziło mi że góra jest w innym miejscu. Ile dni poświęciłam siedząc nad mapą i przekopując się przez różnego rodzaju informacje, wiem tylko ja. Opłaciło się jednak. Udało mi się dotrzeć do pisma wystosowanego przez pewnego bardzo zdesperowanego człowieka do jednego z maltańskich urzędów z prośbą o podanie lokalizacji szczytu.  Teraz miałam już pewność, że szczyt będzie szczytem :)

 

 

 

Przygoda, przygoda...

Zrobione w WebWave CMS