11 listopada 2019

Sama nie wiem ile to już czasu minęło od ostatniego wpisu? Wszystkie newsy dawno zdążyły się zestarzeć, więc nie ma sensu do nich wracać. To był ciężki rok, zarówno dla Zbyszka jak i dla mnie. Ciężki i piękny zarazem.

Pierwsza połowa po prostu wymarzona: oboje poprawiliśmy się na dystansie 10 km (37:07 oraz 36:15),  następnie Zbyszek nabiegał nową życiówkę w półmaratonie 1:20:56, ja natomiast ze skromnym czasem 1:22:40 zdobyłam złoty medal Mistrzostw Świata Masters.

Później maraton: ja chora, ale Zbyszek 2:54:36. Po chwili oddechu "przestawiliśmy" się na góry. Na początek Weekend Biegowy z Sokołem w Zakopanem. Tutaj zadziwiłam samą siebie, bo wygrałam całe Grand Prix. No i zasiliłam szeregi Alpin Sport Hoka One One Team!!! W lipcu pojechaliśmy w Dolomity. Plan był taki: wbiec na kilka górek i wystartować na dystansie 120 km w Lavaredo Ultra Trail. No i tutaj już nie wszystko poszło po naszej myśli. Swoją wyższość po raz kolejny pokazała pogoda, ale do niej żalu nie mamy, bo na pogodę nie mamy wpływu. Bieganie średnio się udało z powodu masy zalegającego wyżej śniegu. Zawody też nam nie wyszły. Z przyczyn różnych, ale nie chcę już do tego wracać. Ten start oboje wykasowaliśmy z pamięci.

Lipiec - oczywiście nie cały - spędziliśmy w Szwajcarii, łącząc dwie pasje, a mianowicie wspinaczkę i bieganie. Co z tego wyszło? Pierwsze biegowo zdobyte czterotysięczniki i cała masa zrobionych na biegowo pięknych trzytysięczników.  W nogach miliony kilometrów w poziomie i w pionie, ale myślę że warto było tak się męczyć!!!

Niestety nie pozostało to bez wpływu na dalszą część sezonu biegowego. Nadszedł taki moment że mieliśmy już dość biegania, a tu zbliżał się bieg na setkę w Krynicy. Cóż. Trzeba było spiąć poślady, zacisnąć zęby i polecieć! Organizmu jednak oszukać się nie da. Nie ukończyliśmy tych zawodów. Ale.... było, minęło. Zbyszek po tym starcie jeszcze coś usiłował biegać, ja natomiast zafundowałam sobie roztrenowanie. Trwało prawie dwa miesiące :)

Co zrobić z taką ilością czasu? Spacery, czytanie, zaległe porządki, remonty itd, itp. Był to też czas na przemyślenia odnośnie nowego sezonu biegowo górskiego. W mojej głowie jak zwykle milion pomysłów na minutę, ale jakoś udało mi się wydobyć te najbardziej wartościowe i przeobrazić je w nowe cele :)

 

Nowe cele

Zrobione w WebWave CMS