08 lutego 2019

Czas wreszcie coś napisać, bo pomyślicie że zapadliśmy w zimowy sen. A tak nie jest!!! Przyznam się jednak, że ponure dni nie zachęcają do pisania. Ale do rzeczy!

Zimowe miesiące spędzam zazwyczaj-poza treningiem oczywiście -na planowaniu. Ktoś musi te wszystkie nasze wyjazdy, obozy, starty najzwyczajniej w świecie zaplanować i tym kimś jestem ja. Pracy jest przy tym od groma, bo i cele jakie przed sobą stawiamy do łatwych nie należą. Oboje wychodzimy jednak z założenia, że coś trzeba w życiu robić, a tak się szczęśliwie składa, że oboje lubimy się pomęczyć. Tak więc cały listopad, grudzień i styczeń spędziłam nad mapami, przeglądałam wszystkie możliwe topo, podglądałam przez internetowe kamerki alpejskie lodowce, przeglądałam historię pogody, przeliczałam kilometry dojazdów, kilometry biegu w poziomie i w pionie. Jednym słowem napracowałam się. Mogę jednak powiedzieć, że cały rok mam pięknie rozpisany. Teraz tylko realizować pomysły. Pytanie tylko: czy podołamy???  :)

 

Mapy, mapy, mapy.....

Zrobione w WebWave CMS